Zanim zdecydujesz się na leki – kilka rad

Czym są właściwie leki w przypadku zaburzenia borderline? 

Leki są tylko wspomagaczami, które pomagają w stabilizacji emocji. 
Nie osiągniesz za ich pomocą długotrwałej równowagi, ani Cię nie wyleczą. Pomogą, ale nie sprawią, że twój problem zniknie za pomocą magicznych tabletek. 

W przypadku zaburzenia potrzebna jest psychoterapia (najlepiej aby nurt zaproponował psychiatra, ponieważ to on w pewnym stopniu stabilizuje twój nastrój i wie, co mogłoby być dla Ciebie najlepsze).

Mimo, że biorę leki i mi pomagają, nie są dla mnie rozwiązaniem. Pomagają mi z depresją, ze snem, z natarczywością czy też kontrolą emocji. Nie sprawiają jednak, że zdrowieję. To tylko małe koło ratunkowe, które sprawia, że nie toniesz. Jednocześnie warto pamiętać, że mimo, że znajdujesz się w takim kole ratunkowym to potrzebna jest siła, która wyciągnie Cię z tej wody i doprowadzi do lądu. 

Nie można całego zaburzenia oprzeć na lekach. To tylko i aż zaburzenie. 

Czy znasz różnicę między zaburzeniem a chorobą?
Zaburzenie jest tymczasowe i jest możliwość, że z tego wyjdziesz. 
Choroba psychiczna jest czymś trwałym, z czego nie da się wyjść, ale można sprawić, że przez resztę życia za pomocą leków będzie ono wyglądać w miarę „normalnie”, a raczej stabilnie. 

Wiem co mówię. Osoba z mojego bliskiego otoczenia cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową i w jej przypadku sama terapia nie pomoże, ponieważ choroby dwubiegunowej nie da się wyleczyć, ale można nauczyć się z nią żyć. Zaburzenie wyróżnia się tym, że można z niego wyjść, choć może trwać to całe lata. Ale jest to światełko w tunelu. 

Dlatego zanim zdecydujesz się na leki, przemyśl to 100000 razy. 
Łatwo jest przyswoić leki do organizmu i oprzeć się na ich działaniu. Trudniej jest odzwyczaić organizm od takiego ułatwienia. 

Pierwszy miesiąc brania leków jest w moim odczuciu naprawdę koszmarną katorgą. Zawroty głowy, blokada nastrojów i drastyczny spadek libido to tylko część tego, co się działo z moim organizmem. Oczywiście nie każdy będzie miał takie same skutki uboczne, bo każdy z nas jest inny, a tylko mechanizmy podobne. Niemniej jednak należy pamiętać, że to nie jest żaden Apap, który pomoże raz na jakiś czas. Leki trzeba brać regularnie i nie odstawiać, kiedy tylko poczujesz się lepiej, bo problem zapewne wróci. O odstawieniu ostatecznie może zdecydować psychiatra. Rozpoczęcie farmakoterapii to świadoma decyzja, że potrzebujesz pomocy. To stanięcie przed lustrem i powiedzenie sobie prosto w oczy, że nie dajesz sobie rady i wiesz, że najbliższe osoby nie są Ci w stanie pomóc. 

Leki – dlaczego nie mówię czym się leczę?

Dlaczego? 

Ponieważ jest to bardzo odpowiedzialna decyzja i moja tajemnica. 
Każdy lek i substancja może wywołać całkowicie niepożądane skutki.
Sam miałem z tym styczność, w momencie gdy poprzedni psychiatrzy nieumiejętnie poprowadzili moje leczenie, co omal nie skończyło się dla mnie śmiercią. Nie posiadam odpowiedniej wiedzy, aby doradzać jakie leki Ci pomogą. Są osoby, którym dany lek pomoże, a jest wiele, którym znacznie zaszkodzi. Miejmy to z tyłu głowy, ponieważ każda substancja działa na każdego inaczej. 

Weźmy na ten przykład THC. 
Jednych doprowadza do śmiechu, jednych do płaczu, a na innych zupełnie nie działa. To tylko jeden przykład substancji. W tym przypadku nielegalnej. 

System działania substancji farmaceutycznej jest znany tylko przez specjalistów, którzy odpowiednio dobrze dobiorą substancję do organizmu. 

Pamiętaj, aby leki brać tylko i wyłącznie w ostateczności, i tylko pod okiem i za zgodą lekarza, który odpowiada za twoje zdrowie.

Podejmowanie decyzji – dlaczego nic nie jest szare?

Tak jak mówią, tak uważam, że jest. 
Wielokrotnie spotkałem się ze stwierdzeniem, że nie widzimy solucji, która znajduje się gdzieś pomiędzy. 
Dużo osób ma rację, ale zaledwie niewiele wie, skąd się to bierze. 
Sam zauważyłem, że tak naprawdę większość decyzji jakie podejmuję są podszyte emocjami. 
Tak, dokładnie emocjami. 
Dokładnie tymi samymi, które pojawiały się w najcięższych momentach, w najgorszych chwilach depresji. 

Tutaj pojawia się znana w każdej osobowości impulsywność, która nie zawsze jest dobrze rozumiana jako spontaniczność. 

To stwierdzenie sprawiło, że zastanawiałem się wiele nad tym, które decyzje były w moim życiu spontaniczne, a które impulsywne. 
W zasadzie każdego dnia się nad tym zastanawiam. Wiem, że moja psychoterapeutka to widzi, ja niestety jeszcze tego nie dostrzegam. Widzę natomiast, że jest to kwestia do przepracowania.

Więc co się dzieje tak naprawdę, kiedy zamiast iść na kompromis podejmuję wyboru? 
No właśnie. Tutaj pojawia się cząstka mnie, która nie akceptuje kompromisu i podejmuję decyzję podszytą emocjami , jakie towarzyszą mi w danej chwili a nie tym, co tak naprawdę na spokojnie jest dla mnie oczywiste. 

Czym jest dla mnie kompromis? 
Kompromis zawsze jest dla mnie niekorzystny, nawet w świetle tego, co jest racjonalne. 
Nie postrzegam tego jako rozwiązanie definitywne i tutaj wpadam w hazardowe zagrywki, gdzie próbuję coś ugrać. Wtedy jak wymuszę decyzję, to osiągam podświadomą satysfakcję, która powoduje zerwanie relacji. 

Czy kompromis jest dla mnie szary? 
Tak, jest dokładnie tą częścią, która się świetnie broni przed tym, co naprawdę chcę osiągnąć. 
Dlatego chodzę na psychoterapię, ponieważ to jedyna droga do wyjścia z tego koszmarnego świata, który sam nieświadomie wykreowałem.

Podstawy – od czego się zaczęło moje borderline?

Dobre pytanie. 
Do dnia dzisiejszego, podczas n’tej próby terapii, pojawia się właśnie ten wątek. 
Można powiedzieć, że to siedzi gdzieś w mojej podświadomości. Wiele wydarzeń sprawiło, że nie byłem w stanie i nadal nie potrafię znaleźć dokładnego źródła lub też przyczyny moich problemów. 

Sięgając daleko wstecz mam wrażenie, że sam stworzyłem coś, nad czym właściwie nie mam kontroli, a co utworzyło się w bolesnych chwilach. 

Odnoszę wielokrotnie wrażenie, że nawet większość psychiatrów nie potrafi zidentyfikować dokładnie, czym jest ten rodzaj zaburzenia. Spędzając noce nad szukaniem informacji (z czystej ciekawości), wpadłem w schemat zachowań, ponieważ potwierdziło się to, co wielokrotnie podejrzewałem, ale nie potrafiłem tego dokładnie nazwać. Nie tylko ja próbowałem znaleźć odpowiedź. Odpowiedzi szukali nie tylko lekarze, ale też moi przyjaciele oraz najbliższa rodzina. Moja była miała największą tego świadomość, ponieważ obserwowała, w jakie popadałem skrajności, a ówcześni przyjaciele nakierowali mnie, w którą stronę mam iść. 

Pamiętam jak sam sobie szkodziłem w dość nieświadomy sposób. Potrafiłem się pokłócić o coś, co właściwie nie było istotne. Kłótnia była podszyta chwilowym impulsem. 

Od czego się właściwie to zaczęło? 
Odpowiedź brzmi – Nie wiem i wciąż szukam odpowiedzi.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij